pkp-jazda
  
 
 
SZLAK LITERACKIEJ PKP-JAZDY

pociąg nr 13: Antologia "Zapisane w Białej"

Zapisane w Białej - Antologia

Wyd. Komograf; Warszawa 2016

ISBN 978-83-64739-56-9

Cena (wraz z wysyłką) 13

info, sprzedaż: literacka@pkp-jazda.pl

Dwudziestolecie Kawiarenki Poetyckiej w Białej

Wierni temu przesłaniu sprzed dwudziestu lat Kawiarenka Poetycka w Białej ściśle wspópracuje ze środowiskami piszącymi. Od trzydziestu lat Robotnicze Stowarzyszenia Twórców Kultury Województwa Opolskiego skupia w swoich szeregach poetów z Białej, Głuchołaz, Nysy, Prudnika i Opola. Poezja łagodzi obyczaje daje wewnętrzne ukojenie i spokój, łączy nas w wielką poetycką rodzinę.

Pierwsza kawiarenka w Białej miała miejsce 28 lutego 1997r. i przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Pojawiły się pozytywne artykuły w prasie lokalnej. Zostaliśmy podbudowani wypowiedzią burmistrza Białej Pana Henryka Małka "Skoro w Prudniku są takie spotkania to mogą być także w Białej raz na kwartał przy swiecach kawie z ciastem sponsorowane przez nasze miasto. Dobry ten obyczaj przetrwał do dziś za co poeci wdzięczni są władzom Białej. Od początku "Kawiarenkę Poetycką w Białej" prowadził Witold Hreczaniuk. Jeżdził do Prudnika i Opola ucząc się warsztatu poetyckiego.

W 1999 roku Witold Hreczaniuk został prezesem RSTK - u co miało wpływ na integrację z Nyską Grupą Literacką i Nauczycielskim Klubem Literackim w Opolu. Odbywały się Spotkania i plenery w Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach u Stanisławy Borzemskiej pod pachnącymi akacjami przy ognisku z poezją i piosenką. Zastanawialiśmy się jak wyjść do ludzi z poezją by utrwalić i zachować nasz czas dla potomnych. Pierwszy plener poetycki odbył się w Gostomi. "Uratować wiatrak" już w 2003 roku, który miał na celu zwrócić uwagę na niszczejący wiatrak z 1860 roku, typu Holender z obracanymi skrzydłami na wiatr. Uczestnikom pleneru udało się jeszcze podziwiać panoramę naszych Opawskich Gór z Kopą Biskupią z ostatniego piętra gostomskiego wiatraka. Powstała poplenerowa poezja i obrazy.

Do Gostomi przybyli poeci z Białej, Głuchołaz, Łambinowic, Nysy, Opola i Prudnika. Zimowe spotkania opłatkowe w Ośrodku Kultury w Białej weszły na stałe do kalendarza imprez "Kawiarenki Poetyckiej w Białej". Drugi plener "Zamek w Dobrej" w 2004 roku. W Gostomi zatoczył szerszy krąg wychodząc poza gminę. Fascynująca historia zamku i rodu to znakomity temat dla ludzi pióra. Dzięki uprzejmości Pana Franciszka Jopka właściciela zamku, oraz Jana Szczurka, mogliśmy podziwiać rozpoczęty remont neorenansowej posiadłości. Mieliśmy okazję poznać historię Kościola Parafialnego w Śmiczu, który spłonął w 1648 roku. Piękna przyroda okolicy i ogrody w Gostomi bardzo nas ubogaciły. Były promocje tomików wystawy prac malarskich Piotra Myszyńskiego i hafty Teresy Kamienieckiej-Hreczaniuk oraz osiemdziesiąte urodziny Anny Myszyńskiej i benefis Tadeusza Soroczyńskiego zamknęły drugi plener w Gostomi. Kolejne plenery "Z górami w tle" w Wieszczynie (2013) oraz "Prudnik miasto pogranicza" (2014) miały charakter międzynarodowy w których czynny udział brali członkowie "Kawiarenki Poetyckiej w Białej". Owocami plenerów były dwa almanachy poetyckie opiewające piękno naszych gór i miasta Prudnika.

W Ośrodku Kultury w Białej odbył się w 2015 r kolejny plener, którego tematem był Cmentarz Żydowski w Białej, Kościół w Białej, Komandoria Joanitów i Kościół w Solcu. Kawiarenka Poetycka w Białej ma swoich przyjaciół i sympatyków w osobach: poety z Nysy Jerzego Stasiewicza i Magdaleny Wiącek, poetki z Opola. Wspierają nas literaci Tadeusz Soroczyński i Edmund Borzemski. Dobrymi duchami naszych spotkań są: Stanisława Borzemska i Maria Soroczyńska. Ksiądz Manfred Słaboń poeta i znawca gwary sląskiej, którą utrwala w słownikach dla potomnych.

Stałą siedzibą "Kawiarenki Poetyckiej w Białej" jest Bialski Ośrodek kultury, który patronuje i wspiera naszą poetycką działalność.

Przewodnicząca Kawiarenki Poetyckiej w Białej
Teresa Kamieniecka-Hreczaniuk

pociąg nr 12: Piotr Goszczycki "Listy z Wielkopolski"

Listy z Wielkopolski

Wyd. Komograf; Warszawa 2016

ISBN 978-83-64739-51-4

Cena (wraz z wysyłką) 15

info, sprzedaż: literacka@pkp-jazda.pl

Napisz do mnie list.

Nie byłoby tej publikacji, gdyby nie osoba wielkiego pasjonata podróżowania koleją, a zarazem twórcy poszukującego, inicjatora-koordynatora nietuzinkowych projektów wydawniczych, Piotra Goszczyckiego. To on porywa się na tematy nienależące do łatwych i banalnych. Tak, jak "Listy z Wielkopolski". A okazja do zaproszenia Autorów z różnych zakątków Polski była wyjątkowa: w 2016 roku przypada 1050 rocznica Chrztu Polski; wydarzenie to miało miejsce na ziemi wielkopolskiej. Data ta ma znaczenie symboliczne i stanowi zaczątek procesu chrystianizacji naszego kraju. Do tej symboliki odwołuje się już motyw na okładce - ów jednorożec, chrześcijański symbol czystości i niewinności. Goszczycki wrócił do tych miejsc, klimatów, przestrzeni. Przemierzył swoim ukochanym środkiem lokomocji Wielkopolskę wzdłuż i wszerz, był pod wrażeniem mijanych pejzaży, ziem skąpanych w zieleni, ludzi szczerych, chętnych do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Piotr udokumentował ową wielkopolską odyseję w formie listów, które przesłał pod różne adresy z nadzieją na niebanalne odpowiedzi. Szacunek należy się wszystkim Autorom, choćby z jednego tylko względu: zmierzyli się z epistolografią, sztuką trudną i, co tu kryć, zanikającą w dzisiejszych czasach wszechpanującego pośpiechu i posługiwania się w mowie i piśmie skrótami oraz kodami. Poczułem wyraźną ulgę, że taka forma intymnego kontaktu z drugim człowiekiem jest jeszcze możliwa...

W literaturze nieczęsto zdarza się takie twórcze współ- działanie różnych środowisk dla osiągnięcia celu nadrzędnego - w tym przypadku: promocji regionu. Wyłania się bowiem z tych listów sympatia a nawet uwielbienie dla Wielkopolski, ba, nawet dla, nazwijmy to, wielkopolskości, tak, to prawdziwa emanacja ziemi wielkopolskiej i tego, co nasze, polskie w ogóle. To - oprócz tego oczywistego, edukacyjnego - olbrzymi walor "Listów.".

Z czystym sumieniem polecam Państwu lekturę "Listów z Wielkopolski"!  

Dariusz Staniszewski

pociąg nr 11: Robert Nowak "Królowa i Kanclerz"

Królowa i Kanclerz

Wyd. Komograf; Warszawa 2016

ISBN 978-83-64739-47-7

Cena (wraz z wysyłką) 25

info, sprzedaż: literacka@pkp-jazda.pl

Patronat:

historia.org.pl

historykon.pl

nietypowerecenzje.blox.pl

kuznia.art.pl

Jest rok 1515 w Polsce i na Litwie panuje Zygmunt I Jagiellon. Jego pierwsza żona z wigierskiego magnackiego rodu Zapoylów, królowa Barbara umiera. Wygnana wraz z matką z rodzinnych stron, mieszkająca na południu Italii, w Barii, księżniczka Bona Sforza doznaje szczęśliwej odmiany losu zostając 18 kwietnia 1518 roku żoną polskiego króla. Od początku swojej obecności na Wawelu jest Bona wrogo nastawiona do Krzysztofa Szydłowieckiego. Wielki kanclerz koronny, drugi po królu traktuje monarchinię, jako zagrożenie w realizacji polityki Jagiellonów. Konflikt między nimi doprowadza do podziału na wawelskim dworze i nikt z dworaków nie może być wobec niego neutralny. W dążeniu do realizacji swoich celów, zarówno królowa Bona i kanclerz Krzysztof Szydłowiecki nie przebierają w środkach. Żaden z nich nie chce ustąpić względem siebie. Za kanclerzem oraz królową nie przepada, bystry oraz inteligentny błazen królewski Stańczyk, który całą historię opisuje, będąc jej narratorem.

pociąg nr 10: Marcin Kowalczyk "Meandry szlaku "

Meandry szlaku

Wydanie II

Wyd. Komograf; Warszawa 2016

ISBN 978-83-64739-38-5

Nakład wyczerpany

 

Zapraszamy na stronę autora:
PRYWATNE KOLEJE COVALUSA
Fabryka kolejowych marzeń

Chemiczny wzór kolejarza

Do swojej profesji przywiązuje się człowiek jak do drugiego człowieka. Obsługiwana maszyna staje się częścią, a czasem i sensem życia.

Doświadczyłem tego wielokrotnie stykając się ze starymi odlewnikami, młynarzami, kowalami. Potwierdzeniem mojej obserwacji jest znakomita książka Meandry szlaku Marcina Kowalczyka, w której w krótkich, zwięzłych, soczystych opowiadaniach autor aż do bólu uwypukla zżycie się człowieka z maszyną. Pięknym przekładem jest Stefan z opowiadania "Smok". Chłopak w dzieciństwie marzył zostać maszynistą. I spełnił marzenie przez dziesięciolecia prowadząc składy po "stalowych prowadnicach". Będąc już przykuty do łóżka u kresu życia, myśli jego krążą przy ukochanej starej lokomotywie, wycofanej już z użytku. Widząc ją na torach z balkonu izolatki jak feniks z popiołów odrywa się od medycznej aparatury, mówiąc: Nie zalejcie budki... Węgiel nie za drobny. On tego nie lubi. Tak matka dba o swoje dziecko...

W podróży wiele może się wydarzyć. Wyruszając w drogę nie zdajemy sobie sprawy, ile czeka zaskakujących sytuacji, nieszczęść. Opowieści powtarzane od lat w danym miejscu są przestrogą, na której poprzednicy zjedli zęby, wyciągając z nich naukę. Młodzi nie dają wiary opowieściom. Traktują je jak zabobon, głupotę starych. W "Czarnej Mańce" Kowalczyk zahacza o klasykę horroru pióra Stanisława Grabińskiego. Ale w takich opowiadaniach jest ziarno prawdy, gdyż są miejsca na drogach asfaltowych nazywane "czarnymi punktami", gdzie na prostym, widocznym odcinku drogi dochodzi często do śmiertelnych wypadków. Co przyczyną - nie znajdujemy odpowiedzi - to jest widocznie ta Czarna Mańka, spacerująca w różnych miejscach kolejowego szlaku. Opiekująca się tymi miejscami i spijająca z tych miejsc ludzką krew.

Są bohaterowie jak Tomasz, potrafiący przełamać w sobie niemoc kalectwa. Bo człowiek zaprogramowany został do czynów dobrych. A Ci naznaczeni skazą ułomności w sposób szczególny emanują dobrocią. I za wszystkie wyrządzone im krzywdy odpłacają dobrem. Nie ma w nich zwykłej, ludzkiej, zimnej kalkulacji. To się opłaca, a to nie. Słowa matki, pacierza, regulaminu, którym są poddani, traktują jako świętość i regułę, od której nie ma odstępstwa. Uratowany pociąg pełen ludzi przez Tomasza to jeszcze jeden przykład, że człowiek jest w stanie ponieść najwyższą ofiarę, ratując drugiego człowieka

"Punkt odniesienia" to przykład ustawiania czasu zegarka od przejazdu pociągu. Tak było. Spotykałem się z takimi opowieściami wielokrotnie. Były miejsca, gdzie przejazd pociągu wyznaczał cykl dnia. Według pociągu wychodziło się w pole, wyganiało krowy na pastwiska, rozpoczynało młockę. Według pociągu zaganiało się drób do obory, zadawało obrok gadzinie, według pociągu szło się do kościoła i według pociągu starzy umierali jakby czekając na sygnał gwizdałki i stukot szyn. Ale tory kolejowe to także tragiczna śmierć i kalectwo na całe życie. Tory kolejowe to brama nieznanego świata. Pierwszy przejazd to ustawienie się w jednostce wojskowej przy którejś z granic kraju. To wywózka na kraniec świata bez powrotu.

Opowiadania Marcina Kowalczyka zahaczają o inny wymiar. Przenoszą nas w świat horroru, mar i nocnych widziadeł, obecnych przecież w naszej literaturze. Najlepszym tego przykładem jest "Osada" wzorowana na klasyku gatunku Stephenie Kingu. Autor czerpie z najlepszych wzorców, trzymając wysoki poziom. Praca zawiadowcy obsługującego Mszańską mijankę jest zwykłą obsługą pociągów. I to dwa, trzy razy w ciągu dnia. Jednak akcja opowieści trzyma w napięciu, naciągając strunę do granic wytrzymałości, zmuszając czytelnika do szybkiego chłonięcia tekstu. Oto przecież chodzi, by czytelnik łaknął tego co dalej i dalej.

Jerzy Stasiewicz

pociąg nr 9: Piotr Goszczycki "Chlebna podróż"

Chlebna podróż

Wyd. Towarzystwo Słowaków w Polsce

Kraków 2015

ISBN 978-83-7490-838-2

Cena (z wysyłką)  10 zł

info, sprzedaż: literacka@pkp-jazda.pl

Nie jest łatwo w kilku gryzach zjeść cały chleb, ale można się nim nasycić. Dobrze wypieczony chleb winien być dobry przez szczery tydzień, aż cały zniknie w ustach. Podobnie jest z tomem chlebna podróż Piotra Goszczyckiego. To zbyt wielka ilość porównań, metafor, sensów aby zaspokoić głód w ciągu jednej kolacji. Każdy chleb zawiera bogactwo witamin. Tak też jest również z Autorem. Trudno w jednym zdaniu napisać dlaczego. Ktoś sobie może pomyśleć, że Goszczycki sCHLEBia, ale nie. Chleb na podróż ma jedyne skojarzenie, a chlebna podróż to szersze spojrzenie na rzeczywistość, na kolej (która jest pasją Autora), na Warszawę, na produkowany tutaj chleb, na to co wydarzyło się kiedyś Autorowi. Cały ten dobytek jest z dobrodziejstwem inwentarza. Wszystko dla czytelnika. Można by przypomnieć, że już w starorzytności wołano panem et circenses (chleba i igrzysk). I to się w książce spełnia.

Czym zatem jest chleb? Na to banalne z pozoru pytanie, Goszczycki daje wiele odpowiedzi. Warto wspomnieć, że każdy utwór ma wprowadzenie w postaci motta. Wśród plejady ciekawych wierszy czytelnik znajdzie grono wyśmienitych nazwisk. Wymienię kilka: Václav Havel, Roman Polański, Marek Kondrat, Adam Ferency czy Phil Collins. Każdy cytat ma zadanie naprowadzenie czytelnika na trop, którym czytelnik ma podążać w myśleniu Autora. Ale to nie do końca tak jest. To równieżj jest inspiracją, innym spojrzeniem. Dopowiedzeniem. Wszystkim.

Po zjedzeniu całego chleba nadal czuję niedosyt. Chleb muszę rozłożyć na wiele duchowych posiłków. Odpowiednio przetrawić i wówczas czuję satysfakcję dobrze wypieczonego tomiku. I wówczas syty mogę udać się w Polskę, by poznać ją od nowa. Nabrać nowych doświadczeń, sensów. Od nowa nauczyć się patrzeć na rzeczy mało dostrzeżone. I jest! Jest cały paradoks chlebnej podróży. Zjadłem wszystko. Podróżowałem pociągami. I nadal jest mi mało. Mówią, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. I to jest święta prawda. Polecam.

Mikołaj Żułacki


pociąg nr 8: Jerzy Stasiewicz "Po co komu krzyż "

Po co komu krzyż

Wyd. Komograf; Warszawa 2015

ISBN 978-83-64379-28-6

Nakład wyczerpany


info, sprzedaż: literacka@pkp-jazda.pl

Po co komu krzyż?

Jakże aktualne pytanie pojawia się już w samym tytule książki Jerzego Stasiewicza, którą miałem okazję wziąć do ręki. Dawno, bardzo dawno temu sam tytuł nie dał mi tyle do myślenia co ten dramat. Nie trzeba było zagłębiać się w karty książki, by zacząć rozmyślać nad swoim losem, swoim życiem, być może swoim cierpieniem. W dramacie Jerzego Stasiewicza, oraz w jego poezji to pytanie jest jakby jeszcze bardziej aktualne. Jeszcze bardziej namacalne, bliskie i dające poznać się w pędzie codziennego zabiegania. Czy ktoś z nas, któryś z Czytelników jest gotów odpowiedzieć jednoznacznie na zadane pytanie? Nie sądzę. Nie wydaje mi się by człowiek mógł podjąć się tejże odpowiedzi. Homo sapiens nie uczyni tego. Nie uczyni tego z prostej przyczyny. Krzyż jest tutaj przedstawiony jako sacrum, jako wartość nadrzędna, jako "Chrystusowe cierpienie". A któż z nas ma odwagę porównać swoje ziemskie wędrówki do cierpień Boga, mimo że "życie na ziemi to bezustanne cierpienie"? Poezja jest jeszcze bardziej dosłowna. "Wywodzę się z cmentarza", słowa te mogą określić naprawdę wiele, mogą przedstawić człowieka bardzo jednoznacznie, ale również mogą odwołać się w swej jednoznaczności do słów, które każdy z nas zapewne zna dobrze z Księgi Rodzaju, Upadku pierwszych ludzi: "Prochem jesteś i w proch się obrócisz". "Ojciec i dziad to grabarze". Nie zamierzam analizować Jerzego, to zostawiam Czytelnikowi, ale moim zdaniem w swej prostocie można wyczytać dużo więcej niż "czytelne" przesłanie.

Jerzy jest doskonałym analizatorem przeszłości. Pokazuje nam, przybliża Czytelnikowi miniony czas. Sam w tym misterium przeszłości próbuje siebie odnaleźć, usadowić wśród tamtych ludzi, tamtego czasu, tamtych wydarzeń i zdarzeń. "Wierzę że gdzieś tam / odnajdę siebie / żyjącego wśród umarłych". Szuka siebie, szukając pokazuje odbiorcom jego poezji, iż powinniśmy postępować podobnie. "Dorosłem", w obecnym świecie nie wiele możemy odnaleźć wartości, nie wiele z tego sacrum jesteśmy w stanie wydobyć, nie wiele rzeczy może sprawić iż poczujemy się prawdziwymi ludźmi. A z wartościami ziemskimi jest trochę jak z kopaniem dołu: "sam człowiek nie podoła kopaniu / dołu na pół setki zwłok!" Jerzy jest wielkim mistrzem w rozliczaniu przeszłości. I naprawdę nie trzeba, wręcz nie wypada komentować jego słów: "Prośmy Boga o wieczny odpoczynek / uklęknijmy bijąc się w piersi / ta śmierć była nam na rękę". Każdy z nas prędzej czy później stanie przed obliczem Boga, każdy z nas będzie musiał rozliczyć się z ziemskiej wędrówki. Ale czy każdy w pełni świadomie dzisiaj może to uczynić? Nie wydaje mi się. Zabiegani jesteśmy. Zaaferowani tym co dzieje się wokół nas, wielokrotnie nie dotycząc naszej osoby, ale zainteresowani ludzkimi szczęściami i nieszczęściami. Nie myślimy o śmierci, nie myślimy o życiu po tamtej stronie, a Jerzy uświadamia nas, iż ludzkie losy to nie tylko to co tu i teraz. On zdaje sobie sprawę jak mało kto z ludzkiej ułomności. Być może doświadczenia życiowe, być może jego losy, być może wychowanie, nie zmienia to faktu, że "Widzę gwiazdę. To nie betlejemska. Gwiazda wiecznego tułacza, od łona matki aż po grób, gdzieś na dzikich polach, który przywoła Wędrowca niespodziewanie jak każdego. / Z planami na jutro."

Czy któryś z Was, drogi Czytelniku, ma odwagę to skomentować? Ja tylko mogę pochylić głowę, posypać popiołem i powiedzieć z ogromną estymą "prochem jestem i w proch się obrócę". I czytam po raz kolejny, sięgam ponownie po tę pozycję znajdującą się w wyjątkowym miejscu na półce z moimi książkami i po raz kolejny, setny, tysięczny, może nawet milionowy, zadaję sobie pytanie "po co komu krzyż?"

Arkadiusz Kiński


pociąg nr 7: Irena Moll "Wiersze na biletach"

Wiersze na biletach

Wyd. Komograf; Warszawa 2015

ISBN 978-83-64739-25-5

Nakład wyczerpany

 

info, sprzedaż: literacka@pkp-jazda.pl

"Poezja wpisana
w horyzont
kieruje moim życiem
przyciąga najlepsze zjawiska
mojego losu"

Te słowa  wiersza na mury stanowią swoiste credo życiowe autorki tomiku "Wiersze na biletach", Ireny Moll. Poezja bowiem  była  w jej życiu zawsze obecna. (...)   Jakie są te debiutanckie wiersze Ireny Moll?  W większości są to myśli w danej chwili zarejestrowane. Ukazują rzeczywistość  zamkniętą w słowach, utrwalają nagłą refleksję, moment niepowtarzalny, sytuację ważną tu i teraz. Wiersze zapisane na biletach dotykają spraw wywołujących niepokój wrażliwego człowieka, stanowią swoistą klatkę w kadrze zatrzymaną,                            

Autorka posługuje się niecodzienną  metaforą, stosuje słowa klucze, które wymagają od czytelnika zatrzymania się, pochylenia nad wierszem, namysłu interpretacyjnego. Są też w tomiku utwory nawiązujące do problemów egzystencjalnych oraz filozoficznych, sygnalizują o samotności w tłumie, o alienacji współczesnego człowieka, o panoszącym się egoizmie  ( np. "Terapia"," Lustro", "***wyprostuj się", "***podnieś głowę", "Róże kłamią', "Kwarantanna" czy "Konfesjonałem być"). Poruszający jest obraz dortmundzkiego lekarza  w wierszu "Doktor":    

Nie brakuje  w publikacji  tekstów poetyckich, które mają charakter retrospekcyjny.  Pełne liryzmu,  są poetycką aluzją do konkretnych obrazów z przeszłości  autorki: dalszej ("Dzieciństwo", "List do ojca", "Teofil") i tej bliższej  ("Noce w San Perdro", "Viva Espana") oraz z przeszłości Polski ("***trzynastego grudnia" ). Warte uwagi są miniatury poetyckie, do nich  z całą pewnością zaliczyć można wiersze na mury oraz utwory zachowujące cechy gatunkowe haiku, przez autorkę przekornie nazywane  "haikopodobne". Tu znowu podmiot liryczny z wielkim mistrzostwem  operuje skrótami myślowymi, mówiąc  o sprawach istotnych, wykazuje cechy wytrawnego i doświadczonego obserwatora.

Bez wątpienia poezja, którą spotykamy w tomiku  "Wiersze na biletach", nie należy do tuzinkowej, obok takich tekstów nie przechodzi się obojętnie. Utwory poetyckie  Ireny Moll zapadną w serca i umysły wrażliwego i uważnego czytelnika.

Ewa Zieleźnik

pociąg nr 6: Antologia "Pociąg naszego wieku"

Pociąg naszego wieku

Wyd. Komograf; Warszawa 2015

ISBN 978-83-64739-15-6

Nakład wyczerpany

info, sprzedaż: literacka@pkp-jazda.pl

 

"Pociąg naszego wieku" wyruszyła właśnie ze stacji. Redaktor antologii Piotr Goszczycki zabrał ze sobą w podróż stu autorów, głównie z Polski, ale także z Grecji, Czech i Włoch. Na przedniej stronie okładki zobaczymy lokomotywę ciągnącą wagony, w podróży gdzieś na pustkowiach. W wielu wierszach odnajdziemy obrazki ukazujące zapomniane stacyjki, dworce, semafory, zwrotnice, parowozy, starsze i nowsze modele pociągów. Ta kolejowa scenografii zmusza jednak poetów do głębszych rozważań na temat życia i kondycji człowieka. Całość uzupełniają liczne fotografie przedstawiające to wszystko, co związane z kolejnictwem, a także cytaty, rozpoczynające każdą część antologii i nawiązujące do podróży pociągiem. Te ostatnie pochodzą m.in. z utworów Ewy Lipskiej, Edwarda Stachury, Gorana Bregovica czy Piotra Polka.

Pociągi, podróż pociągiem, małe stacyjki, leciwe lokomotywy stanowią źródło inspiracji dla wielu piszących. Ta tematyka wciąż cieszy się popularnością, zarówno wśród piszących jak i wśród czytających. Nowa antologia liczy ponad czterysta stron i jest nie tyko przeznaczona dla pasjonatów kolejnictwa, ale dla wszystkich, którzy lubią podczas podróży pociągiem zamyślić się czasem nad naszą codziennością. Gdyż poeci w swoich wierszach próbują odpowiedzieć na pytanie jak ten XX, XXI wiek zmienił nas samych i jak my zmieniliśmy nasz świat.

Międzynarodową antologię objęli swoim patronatem:
Koleje Dolnośląskie, Koleje Śląskie, Łódzka Kolej Aglomeracyjna, Szybka Kolej Miejska w Warszawie, Wars S.A., Warszawska Kolej Dojazdowa, Axel-Rail, Kolej Wizja, Kurier Kolejowy, Muzeum Kolejnictwa w Warszawie,
Turystyka Kolejowa TurKol, Klub Sympatyków Kolei we Wrocławiu, Polskie Stowarzyszenie Miłośników Kolei, Stowarzyszenie Kolejowe Podlasie, portal "Autorzy 365", portal "Kuźnia Literacka", czasopismo "Migotania",
czasopismo "Na stronie", Kawiarnio-Cukiernia "Poetycka Konsumpcja", Różany Dwór, Stacja Kultura,
Stowarzyszenie Teatralne Dom z Jaśkowic i portal "Strefa Autora".

pociąg nr 5: Marcin Kowalczyk "Meandry szlaku "

Meandry szlaku

Wyd. Komograf; Warszawa 2014

ISBN 978-83-62769-98-8

Nakład wyczerpany

 

Zapraszamy na stronę autora:
PRYWATNE KOLEJE COVALUSA
Fabryka kolejowych marzeń

Chemiczny wzór kolejarza

Do swojej profesji przywiązuje się człowiek jak do drugiego człowieka. Obsługiwana maszyna staje się częścią, a czasem i sensem życia.

Doświadczyłem tego wielokrotnie stykając się ze starymi odlewnikami, młynarzami, kowalami. Potwierdzeniem mojej obserwacji jest znakomita książka Meandry szlaku Marcina Kowalczyka, w której w krótkich, zwięzłych, soczystych opowiadaniach autor aż do bólu uwypukla zżycie się człowieka z maszyną. Pięknym przekładem jest Stefan z opowiadania "Smok". Chłopak w dzieciństwie marzył zostać maszynistą. I spełnił marzenie przez dziesięciolecia prowadząc składy po "stalowych prowadnicach". Będąc już przykuty do łóżka u kresu życia, myśli jego krążą przy ukochanej starej lokomotywie, wycofanej już z użytku. Widząc ją na torach z balkonu izolatki jak feniks z popiołów odrywa się od medycznej aparatury, mówiąc: Nie zalejcie budki... Węgiel nie za drobny. On tego nie lubi. Tak matka dba o swoje dziecko...

W podróży wiele może się wydarzyć. Wyruszając w drogę nie zdajemy sobie sprawy, ile czeka zaskakujących sytuacji, nieszczęść. Opowieści powtarzane od lat w danym miejscu są przestrogą, na której poprzednicy zjedli zęby, wyciągając z nich naukę. Młodzi nie dają wiary opowieściom. Traktują je jak zabobon, głupotę starych. W "Czarnej Mańce" Kowalczyk zahacza o klasykę horroru pióra Stanisława Grabińskiego. Ale w takich opowiadaniach jest ziarno prawdy, gdyż są miejsca na drogach asfaltowych nazywane "czarnymi punktami", gdzie na prostym, widocznym odcinku drogi dochodzi często do śmiertelnych wypadków. Co przyczyną - nie znajdujemy odpowiedzi - to jest widocznie ta Czarna Mańka, spacerująca w różnych miejscach kolejowego szlaku. Opiekująca się tymi miejscami i spijająca z tych miejsc ludzką krew.

Są bohaterowie jak Tomasz, potrafiący przełamać w sobie niemoc kalectwa. Bo człowiek zaprogramowany został do czynów dobrych. A Ci naznaczeni skazą ułomności w sposób szczególny emanują dobrocią. I za wszystkie wyrządzone im krzywdy odpłacają dobrem. Nie ma w nich zwykłej, ludzkiej, zimnej kalkulacji. To się opłaca, a to nie. Słowa matki, pacierza, regulaminu, którym są poddani, traktują jako świętość i regułę, od której nie ma odstępstwa. Uratowany pociąg pełen ludzi przez Tomasza to jeszcze jeden przykład, że człowiek jest w stanie ponieść najwyższą ofiarę, ratując drugiego człowieka

"Punkt odniesienia" to przykład ustawiania czasu zegarka od przejazdu pociągu. Tak było. Spotykałem się z takimi opowieściami wielokrotnie. Były miejsca, gdzie przejazd pociągu wyznaczał cykl dnia. Według pociągu wychodziło się w pole, wyganiało krowy na pastwiska, rozpoczynało młockę. Według pociągu zaganiało się drób do obory, zadawało obrok gadzinie, według pociągu szło się do kościoła i według pociągu starzy umierali jakby czekając na sygnał gwizdałki i stukot szyn. Ale tory kolejowe to także tragiczna śmierć i kalectwo na całe życie. Tory kolejowe to brama nieznanego świata. Pierwszy przejazd to ustawienie się w jednostce wojskowej przy którejś z granic kraju. To wywózka na kraniec świata bez powrotu.

Opowiadania Marcina Kowalczyka zahaczają o inny wymiar. Przenoszą nas w świat horroru, mar i nocnych widziadeł, obecnych przecież w naszej literaturze. Najlepszym tego przykładem jest "Osada" wzorowana na klasyku gatunku Stephenie Kingu. Autor czerpie z najlepszych wzorców, trzymając wysoki poziom. Praca zawiadowcy obsługującego Mszańską mijankę jest zwykłą obsługą pociągów. I to dwa, trzy razy w ciągu dnia. Jednak akcja opowieści trzyma w napięciu, naciągając strunę do granic wytrzymałości, zmuszając czytelnika do szybkiego chłonięcia tekstu. Oto przecież chodzi, by czytelnik łaknął tego co dalej i dalej.

Jerzy Stasiewicz

pociąg nr 4: Antologia "Po obu stronach Odry. patriotycznie"

Po obu stronach Odry... patriotycznie

Wyd. Komograf; Warszawa 2014

ISBN 978-83-64739-02-6

Nakład wyczerpany

Pod takim, nie budzącym wątpliwości do zawartości treściowej, tytułem, pojawia się nowa antologia wspołczesnej poezji polskiej. Wyraźnie określona tematyka jest probą syntezy odmiennego postrzegania relacji sąsiadujących ze sobą narodow. Przeszłość zachowuje w pamięci bolesne doświadczenia, ale nadeszły czasy całkowitej, można rzec, humanitarnej, zmiany świadomości narodowej Polakow i Niemcow, Niemcow i Polakow. Zburzono przez lata wznoszone mury, dlatego zlikwidowanie granic w Europie było już tylko aktem administracyjnym.

Jak rozprawiają się z nową rzeczywistością dzisiejsi poeci? Jak definiują aktualnie pojęcie patriotyzmu?

Do realizacji tak odpowiedzialnego projektu zostały zaproszone dwie "drużyny" tworcow: Piotr Goszczycki zebrał "jedenastkę" polskich poetow, ktorzy nie opuścili kraju, a Irena Moll zaprosiła poetow polonijnych z tamtej (tej) strony Odry. Zadanie nie było łatwe. Każdy tworca miał zaprezentować z perspektywy wspołczesnej: Niemcow, Polakow i wybrane zdarzenie historyczne dotyczące obojga narodow. Wszystkie utwory prezentowane są w obydwu językach. Znajdziemy tutaj konfrontację postaw obywatelskich, ocen zdarzeń historycznych, poglądow politycznych, ale przede wszystkim społecznych. Konfrontację tożsamości Polonusow, będących ambasadorami polskości w Niemczech, z ich polskimi kolegami.

Ewa Zieleźnik

pociąg nr 3: Zdzisława Hampel "Odkurzanie Tożsamości"

powiększ okładkę

Wyd. Komograf; Warszawa 2013

ISBN 978-83-62769-87-2

Nakład wyczerpany

info literacka@pkp-jazda.pl

Odkurzenie tożsamości?

Czy można w wierszach schować wszystkie uczucia? Autorka pisze: "każdy ma swój przydział na szczęście, na miłość, mój się wyczerpał'', nie oznacza to, że tak jest i znów notuje: "jest jak pusta karuzela, której nie uruchamia się z powodu braku chętnych do radości" to jednak "wysyła zaproszenie w jej strach", by w końcu "wsiąść do pociągu rozpaczy, w którym odnajduje uśmiech". Poetka w swoich wierszach porusza również sprawy wiary, uczucia cierpienia chrystusowego aż do łez, aż do bólu prawdziwego "modlitwą klęczę przed ołtarzem, oczy mam łzami wypełnione, na jakie ręce przygwożdżone patrz", cierpi wraz z Nim, a jednak chce żyć, chce milczeć żyjąc "milczę pełna ciebie". Pragnie też być rozumiana, krzycząc o to zrozumienie wierszami. Zapatrzona w przyszłość, w to, co nadejdzie nieuchronnie pisze: "kiedy odejdziesz będę walczyła z jasnością dnia o ciemność nocy", wiedząc że przemijanie jest częścią bytu. W końcu prowadzi jakby rozmowę z ludźmi, których napotkała na swojej drodze i dedykuje im właśnie swoje wiersze - listy. Pomimo tylu przemyśleń, tylu dylematów, pytań czeka zawsze na: "list na kilka słów pisanych twoja ręką".

Późny debiut poetycki Zdzisławy Hampel otwiera oczy na świat. To istotne odkurzenie tożsamości, właściwe przypomnienie - co powinno być, jak być powinno. Z jej wierszy można nauczyć się jak trwać cierpiąc, czekając, a jednocześnie jak wierzyć i kochać. Żyć z nadzieją lepszego jutra. Mogę powiedzieć że osoba o tak bogatym wnętrzu, o takiej wrażliwości zasługuje na miano Poety. Zawsze z chęcią będę powracał do jej wierszy, które posiadają moc przekazu tak silną, iż sam zastanawiam się nad odkurzeniem własnej tożsamości. Tożsamości siebie samego w sobie.

Maciej Arkadiusz Mikołajczyk

pociąg nr 2: Antologia "Letni expres poetów"

powiększ okładkę Wyd. Komograf; Warszawa 2013
ISBN 978-83-62769-79-7

Nakład wyczerpany

info literacka@pkp-jazda.pl

Ukazała się właśnie pierwsza, obszerna antologia firmowana przez Literacką PKP-Jazdę, oraz wydawnictwo Komograf. Letni expres poetów to zbiór 70 Autorów, którzy poprzez poezję, prozę oraz fotografię w pełni oddają to - czym jest dzisiaj kolej. Wśród bardzo wielu stron znajdziemy filozofię podróży, spojrzenie na erę parowozów. Książka wydana w formacie B5 jest przede wszystkim subtelnym zapisem lata, oraz tego, co może się wydarzyć w pociągu do drugiego człowieka. Wśród wierszy nie brakuje optymizmu, refleksji, czy spojrzenia na traumatyczne wypadki z żelaznych szlaków. Poezja połączona z fotografią, daje rzetelny obraz nie tylko polskiej Kolei, bowiem, swoje utwory nadesłali również goście z zagranicy. Warto tu wymienić Czeskiego kierownika pociągów osobowych, czy Hiszpana, który przesiada się do pociągu z Warszawy. Oprócz wyżej wymienionych w antologii znajdziemy twórczość 3 Włochów oraz 3 Greków. Do naszych pociągów tęsknią również rodacy, którzy rozsiani po świecie nadesłali swoje wiersze i zdjęcia ilustrujące lokalną kolej. Letni expres poetów, mimochodem stał się jak orient expres i dotrze do takich zakątków jak Belgia, Rzym, Szkocja oraz Dania. Prawie 300 różnorodnych wierszy jest zatem doskonałą lekturą do jakiejkolwiek dalekiej podróży odbytej właśnie pociągiem. Jest to doskonała okazja do świętowania lata i najlepszych swoich wspomnień.

Patronami medialnymi antologii są: Koleje Mazowieckie, Szybka Kolej Miejska w Warszawie, Warszawska Kolej Dojazdowa, Wars S.A., Polskie Stowarzyszenie Miłośników Kolei, Nowosądeckie Stowarzyszenie Miłośników Kolei, Klub Sympatyków Kolei we Wrocławiu, Stowarzyszenie Rozwoju Kolei Górnego Śląska, Kolejwizja, portal oraz czasopismo Na Stronie oraz portal Kuźnia Literacka.

pociąg nr 1: Arkadiusz Kiński "Obydwaj"

powiększ okładkę

Wyd. Komograf; Warszawa 2013

ISBN 978-83-62769-70-4

Nakład wyczerpany

Wiersze

 

info literacka@pkp-jazda.pl

Debiut poetycki Arkadiusza Kińskiego jest lekturą, wobec której nie można przejść obojętnie. W tomie tym główną, intrygującą rolą podmiotu lirycznego obdarzonych zostało dwóch dorosłych mężczyzn. Jeden z nich jest zagubionym poetą a drugi dojrzałym filozofem. Różni ich wszystko: światopogląd, estetyka wyrazu oraz kobieta.

O ile filozofowi do szczęścia nie jest Ona potrzebna, to w wierszach pojawia się. Płeć piękna w wierszach poety nie jest wolna, oraz wysublimowana. To pojmowanie miłości u Kińskiego na stronach parzystych i nieparzystych jest skrajnie różna. Filozof twierdzi: Miłość jest jak wzór chemiczny przeniknięty koncepcją paradoksalności, która traktowana jest jako immanentna właściwość życia. U poety miłosne uniesienia są mało przyjemne: już nawet sex nie umie podniecić/ z mózgiem który rozbił życie/ cień ziemi brzemiennie całujesz/. Przypomina mi to trochę Halinę Poświatowską, która w swoim krótkim życiu zmagała się z dwoma tematami: o miłości i bólu. Jak na ironię losu w tych pierwszych utworach można dopatrzeć się jeszcze jednego: wiary. Wersy poświęcone religii zdają się jedynie zadawać trudne pytania: czy w niebie też każą dźwigać krzyż? Odpowiedź trafnie znajduje Filozof Kiński: jakość to człowiek. W jakości zaś wolność, wolność to zmartwychwstanie. Zmartwychwstały człowiek to miłość. Ta dwugłosowa dyskusja prowadzona przez trzydziestolatka, niestety nie jest równa. W moim wrażliwym, kobiecym przypatrywaniu się poecie, dochodzę do wniosku, że w tomiku brakuje jednoznacznego pozytywnego zakończenia. Oba podmioty liryczne dywagują tylko na temat swoich przeżyć, oraz tego jak wyglądał ich nieuzdrowiony świat. Przypomina mi to trochę Edwarda Stachurę, który w swym obłąkaniu, co prawda w miarę normalnie funkcjonował, ale w swych utworach nie wybiegał w przyszłość. O wiele gorzej miała Halina Poświatowska, która w wieku 21 lat została wdową. Jej mąż Adolf, po dwóch latach małżeństwa zmarł na serce. Zatem dla poetki zaistniał temat: wieczność. Ten dramatyczny przeskok z wyrazu "dzisiaj" do "wieczności" jest również obecny w utworach Kińskiego.

Poznając tomik "Obydwaj", nie wypada, a wszak jest to niemożliwe by od razu odkryć wszystkie tajemnice, które niesie za sobą szczera poezja Kińskiego. To dopiero początek przyszłości. To rywalizacja na słowa obydwu mężczyzn. Poety i Filozofa.

Katarzyna Ostaszewska


  do góry
 
 
cluzo@poczta.fm